powrótstrona główna

Józef Mackiewicz, Nudis verbis. Artykuły i reportaże z lat 1939-1949, wybór Michał Bąkowski, Kontra, Londyn 2003 ("Dzieła", tom 16)

"Rzeczpospolita" nr 56, 6-7 marca 2004

Jan Zieliński

KŁAJPEDA I OKOLICE

Jerzy Stempowski w Zapiskach dla zjawy, które ukażą się niebawem nakładem wydawnictwa Noir Sur Blanc, pisze: "Sowieckie podboje przypominają dwie słynne oberże, mieszczące się na Litwie po obu stronach granicy niemiecko-rosyjskiej. Ta po stronie niemieckiej nazywała się Immersatt, ta po rosyjskiej - Nimmersatt. Nazwy te okazały się prorocze." Immersatt to po polsku jakby Nasycona, Nimmersatt - Niesyta, Nienażarta. Dziś pozostała w topografii tylko ta druga, w wersji litewskiej, jako Nemirseta, kąpielisko na wybrzeżu Bałtyku, na wschód od Kłajpedy, w stronę Połągi.

Zatroskany świadek

Miejsce, odzwierciedlające w nazwach różnice cywilizacyjne, przechodziło nieraz z rąk do rąk. W roku 1807 Kłajpeda (pod niemiecką nazwą Memel) była nawet przez dwanaście miesięcy stolicą Prus - tu rezydowała para królewska. Z kolei po pierwszej wojnie światowej stacjonowali tu, z ramienia Ligi Narodów, Francuzi. W roku 1923 obszar Kłajpedy przyłączono do Litwy. Na przełomie roku 1938/39 o byłą pruską stolicę skutecznie upomniała się Trzecia Rzesza.

Ten właśnie moment przejścia możemy obserwować z bliska dzięki reportażom i komentarzom politycznym Józefa Mackiewicza, opublikowanym ostatnio pierwszy raz w wydaniu książkowym przez londyńską Kontrę w pokaźnym tomie Nudis verbis, zawierającym teksty z lat 1939 - 1949.

"Wysiadałem w Kłajpedzie - wysiadłem w Memlu", oznajmia Mackiewicz już samym tytułem, jak zwykle u niego wymownym. A w następnej korespondencji pisze, jakby znał przywołane przez Stempowskiego graniczne rozróżnienie: "trudno wątpić, aby się nie dawała odczuć różnica już od granicy dwóch byłych zaborów, gdzieś w miejscu, gdzie kończyła się gubernia Kowieńska dawnego imperium, a zaczynał europejski zachód ówczesnego Kaiserreichu".

Mackiewicz jechał z polskiego Wilna przez litewskie Kowno do portowego miasta, które właśnie przestawało być litewskie. W Kownie spotkał się z pretensjami pod adresem prasy polskiej, że podnosiła raban w sprawie Rusi Zakarpackiej, lecz przemilcza aneksję Kłajpedy. A przecież to dwa etapy tej samej polityki hitlerowskich Niemiec: otoczywszy Polskę od południa, zamykają teraz klamrę od północy.

W Buncie rojstów Mackiewicz krytykował politykę wewnętrzną władz polskich na kresach białoruskich, polegającą na przysyłaniu kadr administracji lokalnej z Polski centralnej. Podobny błąd popełniła jego zdaniem Litwa po aneksji Kłajpedy: pompowano w przyłączony region pieniądze, ale też przysyłano własnych urzędników. Doprowadziło to do radykalizacji miejscowej ludności, tzw. Memelländerów i w konsekwencji do wzrostu sympatii proniemieckich i prohitlerowskich.

W korespondencjach z Kowna i Kłajpedy Mackiewicz występuje jako zatroskany świadek aneksji. Opisując szczegóły (przemalowywanie szyldów, przejawy nastrojów antyniemieckich wśród studentów) pokazuje, jak mały skrawek bałtyckiego pobrzeża stał się języczkiem u europejskiej wagi, jak tym razem strona niemiecka zademonstrowała, że i ona potrafi być Nimmersatt.

Mendog II i wyspa Osel

Józef Mackiewicz był, rzecz to znana, obrońcą osób i spraw przegranych, tym, kto przypomina o istnieniu ludzi i miejsc niezbyt ze swym czasem zgranych. Niedoszłych królów, zapomnianych prezydentów, zagubionych w historii wysp.

Wśród wielu głosów "kawiarnianych polityków" zasłyszanych przezeń podczas wizyty w Kownie wiosną roku 1939 pojawia się i taki: "Proniemieckie koncepcje Wielkiej Litwy nie wygasły. Koncepcje z okresu ks. Uracha, który miał być królem Mendogiem II ze stolicą w Wilnie, Lidą, Grodnem, Białowieżą nawet... pod protektoratem Niemiec". Warto przypomnieć tę koncepcję, która dziś brzmi jak bajka o żelaznym wilku. Otóż pod koniec pierwszej wojny światowej, kiedy pojawiły się szanse na niepodległość Litwy i wśród katolickich rodów książęcych lub wręcz królewskich poszukiwano odpowiedniego kandydata, w polu zainteresowania polityków litewskich znalazł się należący do bocznej linii królewskiego domu wirtemberskiego Wilhelm II von Urach. Brak zgody cesarza Niemiec położył tej koncepcji kres.

W reportażu Jedna dywizja niemiecka w Gdańsku (1939) pojawia się wątek tegoż cesarza Niemiec, ostatniego. Mackiewicz ogląda pomnik, wystawiony żołnierzom, którzy w pierwszej wojnie zginęli "für Kaiser und Vaterland" i twierdzi: "Tysiące gdańszczan zginęło für Kaiser, ale [...] nikt zapewne nawet z rodzin poległych za niego żołnierzy, nie interesuje się w tej chwili tym, co robi, albo co myśli sobie o Trzeciej Rzeszy tam, w Holandii". Nikt się nie interesuje losem wygnanego cesarza, prócz Mackiewicza i jego wiernych czytelników, którzy zatrzymują się na chwilę zaskoczeni: jak to, cesarz Wilhelm II, który abdykował pod koniec pierwszej wojny światowej żył jeszcze, na wygnaniu, w początkach drugiej? Żył.

Z kolei w eseju Gdzie jest prezydent Ulmanis? (1948) pisarz zastanawia się nad losem Karlisa Ulmanisa, prezydenta Republiki Łotewskiej. Wiosną roku 1939 Ulmanis rzucił wyniosłe hasło: "Lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach". Po paru miesiącach, kiedy do Rygi wkraczała Armia Czerwona, umiał już tylko apelować do swych rodaków "Zachowajcie spokój i godność". Przez cały miesiąc, albo: tylko miesiąc, był prezydentem swego kraju pod okupacją radziecką. "Dziś - powiada Mackiewicz - mało jest ludzi, którzy by pamiętali datę jego aresztowania i zesłania. A choć nie był zwyczajnym człowiekiem, ale prezydentem suwerennego ongi państwa, nikomu na szerokim świecie na myśl nawet nie przyjdzie dochodzić, kiedy został zamordowany i gdzie, w jakim miejscu zakopane zostały jego zwłoki. Nie zdążył uciec."

Natomiast w artykule Walka Finlandii z Sowietami (1939) pojawia się wzmianka o wyspie Osel, którą Szwedzi odstąpili "bez mrugnięcia okiem". I znów Mackiewicz upomina się o coś, co po utracie chwilowej aktualności popadło w zapomnienie. Wyspa Osel (to jej nazwa niemiecka, po polsku nazywa się dziś Sarema, a dawniej Ozylia), największa wyspa Estonii, od XIII wieku własność Zakonu Niemieckiego, potem należąca do Danii (1560 - 1645), Szwecji (1645 - 1719) i Rosji (1713 - 1919), kolebka rycerstwa bałtyckiego, które, wysiedlone w październiku roku 1939, znalazło (chwilowy) przytułek w zdobytym przez Niemców Poznaniu.

Tak, był Mackiewicz obrońcą utraconych ojczyzn i osób, które rozminęły się ze swoim czasem.

powrótstrona główna