powrótstrona główna
Józef Mackiewicz, Droga Pani...

 

"Wiadomości" (Londyn), 1967, nr 10 (1092); polemika z zamieszczonym w tym samym numerze tygodnika listem otwartym Józefa Mackiewicza

Michał Chmielowiec

SPOJRZENIE KU... DROGIEJ PANI

W nr. 2 "Skamandra" w artykule pt. Programofobia Karol Irzykowski pisał w r. 1920:
Gdy śp. Tadeusz Pawlikowski swego czasu, już jako zdetronizowany dyrektor teatrów, redagował literacki dwutygodnik "Nasz Kraj", wprowadził w nim nowość iście reżyserską: "Spojrzenie ku...". Były to artykuły, impresje, wiersze o utworach lub artykułach zamieszczonych w tymże numerze pisma; były to albo pochwały, albo polemiki, albo dalsze intrygujące rzuty w dziedzinach nadpoczętych przez autora głównego - fanfary (najczęściej) lub szczutki reklamy, godzące w obojętność czytelnika, kolibry wtulone pod skrzydła orłów albo zdradliwe jaja kukułcze. Niestety, tradycja nie utrzymała nadal tego wynalazku redaktorsko-reżyserskiego – dowód że nie dość, iżby się stal wynalazek, trzeba także takich, którzy by się na nim poznali i przynajmniej ukradli. Na to jednak trzeba mieć pewne poczucie dramatyczności życia literatury.

*

List otwarty Józefa Mackiewicza na str. 1 bieżącego numeru "Wiadomości" ma wiele zalet jego znakomitego pióra. Nie najmniejsza z nich jest sztuka, z jaka potrafił on dać bardzo nieuprzejmą odpowiedź na zaproszenie Instytutu Badań Literackich – w formie bardzo uprzejmej. Tak się złożyło że i ja otrzymałem w tym samym mniej więcej czasie co Mackiewicz to samo zaproszenie. W pierwszych tomach Słownika pisarzy obaj jesteśmy pominięci, choć zapewne z innych powodów. On jako "wróg ludu", ja jako autor mało znany. Przyjąłem zaproszenie z wdzięcznością i na ankietę odpowiem. Powody dla których Mackiewicz wstrzymuje się od odpowiedzi nie przemawiają mi do przekonania. Myślę, że nie mnie jednemu, i sadzę, że warto by na ten temat wszcząć dyskusję w "Wiadomościach".

Otwieram ją kilkoma uwagami. Mackiewicz boi się, że redakcja słownika przykroi nadesłane przez niego informacje. I że w ten sposób czytelnik dostanie co najmniej nie pełny, a może i wypaczony obraz twórczości pisarza. Nie jestem pewien, czy to uzasadnione obawy. Pamiętam wprawdzie liczne i skandaliczne pominięcia w podobnych wydawnictwach krajowych, ale nie jest to reguła, i mam optymistyczne wrażenie że dzielni pracownicy Instytutu z coraz lepszym skutkiem walczą o prawo do naukowego obiektywizmu. W grubym tomisku Bibliografii Literackiej za lata 1962-1963 nie wyłowiłem ani jednego śladu cenzorskiej interwencji. Są tam uczciwie zarejestrowane książki i artykuły (literackie) Józefa Mackiewicza i o nim. Ocen nie ma, podobnie jak nie powinno ich być w słowniku pisarzy, który jest informatorem, a nie dziełem krytyki literackiej lub innej. Czy nie roztropniej więc byłoby nie przesądzać sprawy, na ankietę odpowiedzieć, a potem – w razie błędów i wypaczeń – gromko protestować?

Cieszę się, że Mackiewicz sprecyzował teraz swą "prowokacyjną" tezę jakoby literatura krajowa po wojnie przestała być literaturą polską. Skoro wyłącza z tego sądu poszczególne dzieła, a odnosi go tylko do literatury jako całości – jest jakaś płaszczyzna porozumienia. Porozumienia, ale nie zgody. Literatury wszystkich krajów i epok zawierają utwory "nieszczere", nie mówiące całej prawdy, panegiryki, przypochlebne dedykacje (możnym mecenasom), pisane "pod cenzurę", np. kościelną, aluzyjne ze strachu, zrozumiałe tylko dla wtajemniczonych itd. Nie wszystkie z nich można i należy wyłączyć z literatury narodowej, i w ogóle z literatury, godnej tego miana. Kryterium "szczerości" nie wydaje mi się zbyt mocne. Powiedziałbym, że współczesna literatura krajowa jako całość jest oczywiście literaturą polską, choć powstającą w warunkach nienormalnych i przez to wykrzywioną. To samo jednak można powiedzieć o literaturze pod zaborami. Sienkiewicz pisząc pamiętnik poznańskiego nauczyciela a myśląc o warszawskim, postępował podobnie jak Andrzejewskj, gdy inkwizycję komunistyczną przebrał w hiszpańskie szatki. Analogia, jak każda analogia, nie jest zupełna, świadom jestem różnicy między literaturą pod zaborami a pod rządami komunistycznymi, w stalinowskim zwłaszcza wydaniu: wtedy wielu rzeczy nie wolno było powiedzieć, ale nie zmuszano do mówienia nieprawdy. Nie wolno było kąsać ręki władcy, ale nie trzeba jej było całować.

Nie zapominajmy jednak, że było i jest wielu pisarzy w krajach pod rządami komunistycznymi, którzy nie splamili swej karty napisaniem czegokolwiek wbrew przekonaniu. Milczeli latami, pisali do szuflady, wyrzekali się nie tylko sławy, ale i znośnych warunków bytu. Okres najlepszych sił twórczych "marnowali" na uczciwe prace przekładowe, jak choćby Pasternak. Czy i jego Mackiewicz wyłączy z literatury rosyjskiej ?

Do wspólnoty z takimi pisarzami bez skazy chciałbym mieć prawo się poczuwać. I na pewno nie mam prawa odtrącać ręki tych, co poszli na drobne kompromisy, zgodzili się z jakimś złem mniejszym i koniecznym dla tego dobra, które w sumieniu swym uznali za większe.

Pryncypializm i maksymalizm Mackiewicza jest pociągający jako postawa etyczna, ale bardzo ahistoryczny. Jaśniejsze rozdziały w ponurych na ogół dziejach ludzkości wyłaniają się niemal zawsze za sprawą kompromisów, stopniowego ulepszania i poprawiania, drobnych mozolnych zabiegów, uciążliwej i zygzakowatej ewolucji.

Żadna rewolucja i żadna kontrrewolucja prawie nigdy nic dobrego nie przyniosły.

Kukułcze jajo podrzucił: Michał Chmielowiec

powrótstrona główna