Skip to content Skip to footer

Odojewski Włodzimierz – Samoobrona i samobójstwo

Tytuł: Samoobrona i samobójstwo

Autor: Odojewski Włodzimierz

Wydawca: “Rzeczpospolita”, nr 28, 2-3 luty 2008 r.

Rok: 2008

Opis:

Samoobrona i samobójstwo

Wydobyłem ze swego archiwum jeden z listów Barbary Toporskiej, żony Józefa Mackiewicza, z wątpliwościami i niepokojem, czy kierując go do publikacji, będzie on w pełni zrozumiały, i to nawet nie dlatego, że poruszane w nim sprawy są już dość dalekie krajowemu czytelnikowi (to mnie najmniej martwi, bo może ich poznanie krajowemu czytelnikowi się przyda), ale ponieważ są tam pojęcia czy zwroty używane na emigracji, w kraju natomiast brzmiące dość obco. Chociażby słowo “odpisani” ze wstępu – owi “odpisani” to Polacy, którzy zostali poza Bugiem na Litwie, Białorusi czy Ukrainie. Na wstępie chciałbym jeszcze wyjaśnić, że w roku 1983 przygotowywałem w Radiu Wolna Europa w Monachium obszerną, bo prawie godzinną, audycję na temat twórczości Józefa Mackiewicza. Zagajenie do niej zamówiłem u pewnego wybitnego krytyka z Polski, który wtedy na krótko znalazł się na Zachodzie. Owo zagajenie przesłałem Barbarze Toporskiej do zaopiniowania. Ujęte w cudzysłów i podkreślone kreską zdania są cytatami z owego krytycznego opracowania, z którymi to zdaniami Barbara Toporska polemizuje. Oto odpowiedź Barbary Toporskiej w liście do mnie.

Monachium, 13 października 1983

Drogi Panie!

Proszę moich uwag nie przyjąć jako sugestii do wprowadzenia poprawek do tekstu “O twórczości Józefa Mackiewicza”, przysłanego przez Pana uprzejmie memu mężowi do wglądu. Są to “moje” uwagi, z którymi zapewne mój mąż się zgodzi, ale w żadnym wypadku nie chce on współredagować recenzji o swojej twórczości. Stąd, a także ze złego stanu zdrowia, wypływa jego niechęć do sprecyzowania własnych “wtrąceń” do tekstu pogadanki.

“Uwaga ogólna”: Jak wielka przepaść mentalna dzieli nas “odpisanych” (określenie wzięłam z listu do mnie z Wilna, od mieszkającej tam Polki, jakiego użyła po swojej wizycie w PRL u bardzo patriotycznych krewnych) od współczesnych Polaków znad Wisły!

Cytat: “… debiutował w roku 1935 tomem nowel” – trochę to śmiesznie brzmi o kimś, kto od dwudziestego roku życia zajmował się tylko pisaniem. Raczej debiut książkowy (był to wybór utworów już drukowanych wcześniej na łamach pism, tak samo, jak ważniejsza i głośniejsza przed wojną jego książka pt. “Bunt rojstów” była wyborem reportaży, drukowanych poprzednio w “Słowie”). To jednak mało ważne.

Cytat: “Okres II wojny światowej spędził na terenie Litwy”. – Jakiej Litwy? Może byłoby ściślej z punktu widzenia krytyka napisać “na terenie dzisiejszej Litewskiej Republiki Radzieckiej”? Mackiewicz mieszkał całe życie na skrawku b. Wielkiego Xięstwa Litewskiego, przekrojonego przez granicę ryską, uważając za swoich rodaków wszystkich tamtejszych jej mieszkańców bez różnicy języka, wyznania i statusu społecznego.

Cytat: “… koncepcja antykomunistycznego sojuszu z hitleryzmem obecna w jego pisarstwie”. – Gdzie? W jakim tekście? Czy w stwierdzeniu, że wszystkie narody od Finlandii do Morza Czarnego za wroga Nr 1 uznały Sowiety, a za wroga Nr 2 Niemcy, a wyłamała się z tego geohistorycznego układu tylko Polska, wspomagając Sowiety czynnie i propagandowo, jako “sojusznika naszych sojuszników”? Mackiewicz wielokrotnie pisał, i prozą publicystyczną,i ilustrując to faktami w powieściach, że hitleryzm wspomagał bolszewizm swoją zbrodniczo głupią polityką, zmieniając naturalnych sojuszników w mimowolnych nienawistników. Nie z komunizmem przecież walczył, przeciwnie: komunistyczne twory, jak np. kołchozy, utrwalał, ale z Żydami i… Rosją. I to, niestety, patriotyczni Polacy dzisiaj naśladują hitleryzm (w teoretycznej skali, bo na inną ich nie stać), bo zamiast szukać naturalnych sojuszników w Rosjanach, przede wszystkim wyżywają się w nienawiści do Rosji (w patriotycznych publikacjach gęsto o Katarzynie II, a rzadko o Leninie! Swego rodzaju “polska groteska”). Wydaje mi się, że każdy kto uważnie czytał Mackiewicza mógł spostrzec, że komunizm uważał on za groźną dla całej ludzkości zarazę, a nacjonalizm za najlepszego pomocnika w krzewieniu tej zarazy.

Cytat: “… polityczne posunięcia Zachodu w okresie II wojny światowej w znacznej mierze przyczyniły się do umocnienia i rozszerzenia komunizmu”. – Olbrzymie dostawy sprzętu i żywności dla Sowietów z Zachodu byłyby spóźnione, gdyby nie polityka Hitlera. Bolszewizm byłby wcześniej zdławiony rękami obywateli sowieckich. Tak w części europejskiej, jak azjatyckiej. Mówią o tym liczne relacje, a także statystyki, operujące cyframi “przechodzących na stronę wroga” całych formacji Armii Czerwonej. W pierwszych miesiącach inwazji niemieckiej. Nim stało się wiadomym… itd., co się na ziemiach “wyzwolonych od bolszewizmu” z tamtejszą ludnością wyprawia.

14.X.83
Po Pana telefonie będę się skracać.

Tym niemniej wszystkie narody wschodnie oprócz Polski liczyły na to, że się powtórzyć może sytuacja z I wojny światowej: klęska Niemiec na Zachodzie, gdy front niemiecki będzie się jeszcze trzymał głęboko na wschodzie. I nie istniała tu, przynajmniej dla Polaków, żadna polityczna konieczność, jak pisze Pański krytyk, opowiedzenia się po stronie któregoś z totalitaryzmów. Wystarczyło nie pomagać żadnemu. W wydawanym przez nas podczas okupacji niemieckiej podziemnym “Alarmie” powtarzaliśmy hasło: “Strzelać do agentów Gestapo jest samoobroną narodu, podkładać miny pod niemieckie pociągi wojskowe jadące na front wschodni jest samobójstwem narodu”. To się wówczas u mędrków z AK nazywała kolaboracja, a u Pańskiego krytyka grzech “braku odpowiedzialności za czas historyczny, w którym Mackiewicz żyje”. Niech!

Przyznam się poza tym, że mnie trochę nudzą te pretensje i apele o “moralną” odpowiedzialność Zachodu za los Polski. Każdy rząd w demokratycznym państwie jest odpowiedzialny za interes swego państwa. Z punktu widzenia interesów Anglii i Stanów Zjednoczonych ich polityka była na dalszą metę krótkowzroczna, ale nie im “bezpośrednio” zagrażał bolszewizm. A na krótszą metę chodziło im o oszczędzanie własnego żołnierza kosztem cudzym, głównie sowieckim. Za politykę polską odpowiedzialni są sami Polacy. Jak Pan widzi z mojej przydługiej epistoły, Józef jeszcze długo będzie musiał czekać na zrozumienie jego “twórczości” przez polskich intelektualistów. Może dlatego w jego pisarstwie tyle sympatii do ludu. Każdy chłopek, i niekoniecznie “roztropek”, z naszych stron tak samo jak on ówczesną teraźniejszość i przyszłość widział. Pewnie dlatego, że nie czytywał gazetek podziemnych i nie słuchał “radia Londyn”.

Najserdeczniej pozdrawiam
Barbara Mackiewiczowa

Barbara Toporska była na emigracji znaną z ostrego pióra publicystką, zwykle zajmującą się sprawami politycznymi pierwszej wagi, nadto poetką, powieściopisarką i nowelistką. Wydała kilka książek. Poezje – Athene noctua, powieści – Siostry, Na wschód od dzisiaj, Spójrz wstecz, Ajonie, Na mlecznej drodze i tom publicystyk – Droga Pani, razem z Józefem Mackiewiczem. Wymieniam wszystkie tytuły, bo nie trafiły one na rynek księgarski w Polsce. I to nie jest w tym wypadku winny także polski rynek księgarski, ale Barbary Toporskiej sukcesorka, pewna wydawczyni angielska, o której wielokrotnie pisałem, także na łamach “Rzeczpospolitej”, i której nazwiska nie chcę tu jeszcze raz powtarzać, bo na samo tylko jego wspomnienie odczuwam niemiłe podnoszenie się mego żołądka do gardła. Nic tutaj dodać, nic ująć.

Kopiowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie materiałów, ze strony www.jozefmackiewicz.com, w całości lub w części, bez zgody właściciela strony jest zabronione.

© 2024. All Rights Reserved. Opracowanie strony: fdgstudio.net