Skip to content Skip to footer

Chmielowcowa Irena – Kontra

Tytuł: Kontra

Autor: Chmielowcowa Irena

Wydawca: “Dziennik Polski” [Londyn] z 29 czerwca 2005 r.

Rok: 2005

Opis:

Kontra

W wydawanej w Polsce “Rzeczpospolitej”, dnia 4 czerwca w artykule zatytułowanym “Żenujący spór” Włodzimierz Odojewski oskarża redaktorkę wydawnictwa Kontra w Londynie o szachrajstwo, kłamstwo, kradzież i bezprawne przywłaszczenie sobie praw wydawniczych po znakomitym pisarzu emigracyjnym Józefie Mackiewiczu.

Spór o te prawa, istotnie toczy się już wiele lat, między rodziną zmarłego pisarza a Niną Karsov, wydawczynią jego dzieł. Gdyby taki artykuł ukazał się w Wielkiej Brytanii, której skazana na banicję za działalność przeciw ustrojowi komunistycznemu w Polsce Nina Karsov jest od lat siedemdziesiątych obywatelką, uważane by to było za zniesławienie.

Osądzając zaistniałą sytuację, że książki Józefa Mackiewicza mogą być drukowane tylko za granicą, jak to pisarz pozostawił w swoim testamencie, Włodzimierz Odojewski opiera się na fałszywych przesłankach, że Nina Karsov szachrajstwem zdobyła prawa wydawnicze, a Barbara Toporska nie była żoną Mackiewicza tylko “towarzyszką życia”, więc nie miała prawa ani dziedziczenia po nim, ani przekazania dziedzictwa innej osobie.

Tak dbały o precyzyjną prawniczą dokładność autor tego obrzydliwego artykułu powinien też przedstawić “dokument” legalizujący oskarżenia. Gdy wydawczyni Kontry prowadzi poszukiwania dokumentów, nazywa to “poszukiwaniem różnych papierków w Polsce i na Litwie, do których wynajęła klikę adwokatów”. A ten zarzut podważa też autorytet tych adwokatów i z punktu prawa jest ich oczernianiem. Włodzimierz Odojewski przyznaje, że to odziedziczenie szwindlem praw autorskich nie przynosi Ninie Karsov żadnych finansowych korzyści. Więc o co tej przewrotnej Ninie Karsov chodzi? I tu zaczyna się on bawić w detektywa z żenującym brakiem zdolności do logicznego myślenia. Zanim powiem co o tej sprawie wiem, muszę powiedzieć kim jestem.

Jestem wdową po emigracyjnym pisarzu i przez jakiś czas redaktorze londyńskich “Wiadomości”. Bardzo blisko przyjaźniliśmy się z Mackiewiczami, a Barbara była chrzestną matką naszej córki, Joanny. Odsyłam Włodzimierza Odojewskiego do numeru “Wiadomości” z czerwca 1974 roku, gdzie Józef Mackiewicz w nekrologu pisze o moim mężu: “Był moim najlepszym, może nawet jedynym przyjacielem”. To jest mój dokument, że z “palca nie wyssałam”.

Byliśmy sobie z tą parą pisarską bardzo bliscy. Mieszkaliśmy parę lat w miejscowości Gauting pod Monachium. Bywali częstymi u nas gośćmi. Spędzając całe niedziele, nieraz tu spotykali innych pisarzy i dyskusjom nie było końca. Sytuacja polityczna nie była żadnym tabu ani też nie było żadnej żelaznej kurtyny. Jeżeli dla Włodzimierza Odojewskiego ta żelazna kurtyna istniała, to prawdopodobnie Józef Mackiewicz niezupełnie mu jeszcze dowierzał. Wszyscy znajomi Mackiewicza wiedzieli, że “Józef Ponury”, jak go nazywano, był zawsze nieufny i “najeżony” wobec nowo poznanych. Gdy się do tej nowej twarzy przyzwyczaił, stawał się człowiekiem pełnym humoru, sypiącym dowcipami i potrafił nawet bawić się z dziećmi, często jak jedno z nich. Tego jakoś Włodzimierz Odojewski, mimo tej przyjaźni dwóch bliskich sobie ludzi, nie uchwycił!

Z Mackiewiczami często rozmawialiśmy o Szechterach. Spadek literacki był zawsze ich troską. Mackiewicz obawiał się niedotrzymania przez spadkobierców jego zastrzeżeń. Coraz częściej padało nazwisko Szechtera i Karsov jako ludzi godnych stuprocentowego zaufania. Po przyjeździe do Monachium z wizytą córki Haliny był bardzo rozczarowany i ze smutkiem stwierdził: “W Polsce nawet antykomuniści są przesiąknięci tą wrogą mi doktryną”. Józef Mackiewicz w III Rzeczpospolitej by niczego nie publikował. Postanowił poszukać kogoś, komu mógłby stuprocentowo zaufać.

Prawda więc jest bardzo prosta. Ewangelicznie prosta. Biczowana przez krajową prasę Nina Karsov z benedyktyńską pracowitością drukuje prace przyjaciela, zgodnie z jego zaleceniami. Zdobyła w swoich licznych kwerendach jego teksty skazane na kompletne zapomnienie. W setną rocznicę urodzin pisarza wydała jego wszystkie prace, a to, że nie idą, to już nie jej wina. Czytelnictwo upada. Wydawanie książek finansuje sama, pracując jako rządowa urzędniczka w kancelarii i bibliotece Westminsteru.

Zdaję sobie sprawę, że takie podejście jest zupełnie nie do pojęcia w dzisiejszym świecie kierującym się jedynie dbałością o zysk i dobrobyt. Za wysoki to poziom.

Zobacz stronę archiwalną: www.archiwum.jozefmackiewicz.com

Kopiowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie materiałów, ze strony www.jozefmackiewicz.com, w całości lub w części, bez zgody właściciela strony jest zabronione.

© 2021. All Rights Reserved. Opracowanie strony: fdgstudio.net